W związku z zawieszeniem dyżurów i posiedzeń Zarządu w siedzibie SKPP oraz bieżącej działalności na czas stanu epidemii, wszelkie sprawy dotyczące członków Stowarzyszenia, a także osób objętych pomocą prawną w sprawach ustawy represyjnej są na bieżąco załatwiane telefonicznie i mailowo.


W celu sprawnej realizacji bieżących spraw Stowarzyszenia, mimo utrzymującego się stanu epidemii,
przywrócone zostają dyżury w siedzibie Zarządu SKPP - w każdy wtorek tygodnia oraz doraźnie według potrzeb i pilności spraw oraz potrzeb członków Stowarzyszenia.


Tekst insp. Marcina Brzezińskiego o restytucjach w magazynie "Poszukiwacze"

Poszukiwacze nr 3/2013W numerze 3 (czerwiec 2013) magazynu "Poszukiwacze" ukazał się artykuł insp. Marcina Brzezińskiego "Walka o Pamięć – restytucje polskich zabytków po I wojnie światowej". Magazyn "Poszukiwacze" to nowy miesięcznik, wydawany w Chorzowie, dla amatorów tego, co zawarto w podtytule magazynu: "eksploracja, podróże, historia, przygoda". Z profilem pisma można się zapoznać na jego stronach internetowych www.poszukiwacze.org.

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem. Życzymy ciekawej i przyjemnej lektury.

 

Walka o Pamięć – restytucje polskich zabytków po I wojnie światowej


          Tym, którzy sarkają na nasze współczesne rządy, że nie potrafią przeprowadzić lub skutecznie zakończyć jakichś procesów restytucji dóbr kultury, które znalazły się w obcych rękach w wyniku II wojny światowej, można zadedykować historie rewindykacji takiego mienia po I wojnie światowej.

          Na wstępie parę słów wyjaśnienia odnośnie do użytych właśnie pojęć. Według znawcy przedmiotu prof. Wojciecha Kowalskiego termin „rewindykacja” stosowany był po I wojnie światowej i używany także po 1945 r. Później przyjęto z nazewnictwa zachodniego termin „restytucja” i terminy te stosowane są zamiennie. Prof. Kowalski uważa, że „restytucja” jest bardziej rozpowszechniona w piśmiennictwie, ale wydaje mi się, że to właśnie „rewindykacja” używana jest bardziej powszechnie. Jeśli nawet „restytucja” weszła później do powszechnego obiegu, to warto zauważyć, że termin ten znalazł się już w tłumaczeniu traktatu wersalskiego, opublikowanym w 1920 r., o czym dalej.

          I wojna światowa przyniosła – szczególnie ze strony hohenzollernowskich Niemiec – liczne akty celowego niszczenia zabytków architektury i zwyczajnego rabunku kulturalnej spuścizny. Historia odnotowała szczególne spustoszenia tam, gdzie przetaczały się fronty, przywoływane są na ogół straty francuskie i belgijskie, ale i tereny polskie były miejscem niszczycielskiej aktywności wojujących państw zaborczych. Niszczono więc kościoły i zamki, rekwirowano na potrzeby machiny wojennej przedmioty z metali – począwszy od drobnych przedmiotów powszechnego użytku po dachy i dzwony. Strat polskich – często nieodwracalnych - nigdy porządnie nie oszacowano, także ze względu na różnice w poziomach dokumentacji zabytków pomiędzy zaborami. Można jedynie powiedzieć, że były niezwykle dotkliwe.

          Na szczęście, po tych doświadczeniach wojennych, a wcześniej po stuleciach traktowania grabieży dóbr kultury jako zwyczajowego prawa do łupów wojennych, ludzkość (jeśli można się tak górnolotnie wyrazić) zaczęła wyciągać wnioski w postaci formalno-prawnego ucywilizowania konieczności zwrotu zrabowanych przedmiotów. Zrównano w tych prawach wszystkie formy własności: państwową, publiczną i prywatną. Wprowadzana jest zasada ochrony narodowej spuścizny kulturalnej oparta o więzi terytorialne dzieł sztuki.

          Między innymi sprawy dóbr kultury regulował po I wojnie światowej traktat zwany wersalskim, a ściślej – według Dziennika Ustaw Nr 35 z 1920 r. – „Traktat pokoju między mocarstwami sprzymierzonymi i skojarzonymi i Niemcami, podpisany w Wersalu dnia 28 czerwca 1919 roku”. Ogólna klauzula restytucyjna zawarta została w art. 238: „…Niemcy dokonają (…) zwrotu (…) wszelkiego rodzaju przedmiotów i walorów zabranych, zajętych (saisis) lub zasekwestrowanych, w wypadkach, gdy będzie można stwierdzić ich tożsamość na terenie Niemiec, bądź też na obszarze ich Sprzymierzeńców”. Dalej w art. 239: „Rząd niemiecki zobowiązuje się wykonać niezwłocznie restytucje, przewidziane przez powyższy artykuł 238…”  Co ciekawe, dodatkowo art. 245 rozszerzył restytucję przed zakres czasowy I wojny światowej i objął nią trofea, archiwa, pamiątki historyczne, dzieła sztuki, sztandary i dokumenty polityczne zrabowane Francuzom w czasie wojny francusko-pruskiej 1870-71 r. Traktatowy sukces udało się osiągnąć Belgom. Art. 247 zobowiązał Niemców m.in. do zwrotu tablic Ołtarza Gandawskiego – skrzydeł tryptyku Baranek Mistyczny pędzla braci Jana i Huberta van Eycków oraz tablic z kościoła w Leuven – skrzydeł tryptyku Ostatnia Wieczerza pędzla Dirka Boutsa. Niestety, w traktacie wersalskim nie zostały przyjęte polskie postulaty restytucyjne, które – wzorem choćby Francji – mogłyby sięgać wstecz, na przykład okresu rozbiorów.

          Polska nie odniosła znaczącego sukcesu próbując wysuwać wobec Niemiec uzasadnione żądania restytucyjne. Fiaskiem zakończyły się próby odzyskania „Madonny z Dzieciątkiem i ośmioma aniołami” Sandro Botticelliego i to arcydzieło pozostało w berlińskim muzeum. Być może była to po prostu słabość dyplomacji państwa, które właśnie wybiło się na niepodległość. Wprawdzie akurat ten obraz nie padł ofiarą rabunku, ale nadarzyła się historyczna okazja, by przywrócić różnym dziełom sztuki właściwe im miejsce.

         Tondo  Botticellego, tempera na desce, datowana na lata 1482-83, zakupiona została w 1824 r. w Paryżu przez hr. Atanazego Raczyńskiego. Stanowiła ozdobę zbiorów, które Edward, starszy brat Atanazego, planował przenieść do Poznania i udostępnić w nowej galerii. Raczyńscy, wielkopolscy możnowładcy, a przy tym mecenasi kultury, zapisali się chwalebnie w polskich dziejach. To właśnie hr. Edward pozostawił  po sobie jako donator na wieczną pamiątkę na poznańskim pl. Wolności Bibliotekę Raczyńskich. Atanazy Raczyński, podkreślający co prawda swoje przywiązanie do polskości, ale związany z Prusami w wyniku zachowawczo-politycznych przekonań, wybrał w końcu Berlin jako miejsce lokalizacji swej wspaniałej kolekcji. Niemal 90 lat od poznańskich planów stworzenia publicznej ekspozycji zbiorów Atanazego Raczyńskiego, bo w 1904 r., kolekcja przeniesiona została jednak do stolicy Wielkopolski do nowowybudowanego gmachu Kaiser Friedrich Museum, właśnie na pl. Wolności (ówczesny Wilhelmsplatz), czyli tuż obok planowanej lokalizacji Edwarda Raczyńskiego. Przeniesiona, ale bez tonda Botticelliego, które pozostało w Berlinie. Jak donosiła zagraniczna prasa, na początku lat pięćdziesiątych, czyli już po II wojnie światowej, obraz sprzedany został Niemcom przez kolejnego z Raczyńskich. Trzeba wyraźnie podkreślić – to dzieło sztuki było niewątpliwie własnością Raczyńskich, ale równie niewątpliwie należało do polskiego zasobu kulturalnego. Można tylko ze smutkiem  przywołać hrabinę Konstancję, żonę Edwarda, z jej listu do szwagra Atanazego w związku z zahamowaniem realizacji pierwotnych planów: „poznańscy Medyceusze zatrzymali się w drodze”. Dzisiaj arcydzieło Botticelliego jest ozdobą berlińskiej Gemäldgalerie, gdzie opisane jest jako „tondo Raczyńskich”.

          Drugim z traktatów pokojowych był traktat z Saint-Germain-en-Laye, podpisany dnia 10 września 1919 r., według Dziennika Ustaw z 1925 r. Nr 17 i Załącznika do tego Dziennika – „Traktat pokoju między Mocarstwami Sprzymierzonymi i Stowarzyszonymi z jednej strony a Austrją z drugiej”. Podobna do zacytowanej z traktatu wersalskiego ogólna klauzula restytucyjna znalazła się w art. 184., a austriackie zobowiązanie w art. 185. Rozwinięcie tej klauzuli w dalszych artykułach zobowiązywało Austrię do zwrotu akt, dokumentów, przedmiotów zabytkowych i artystycznych oraz wszelkiego rodzaju materiału naukowego i bibliograficznego zabranego z okupowanych przez Austriaków obszarów. Z traktatowych możliwości korzystali przede wszystkim Włosi, wobec których Austria musiała wykonać zobowiązania przewidziane jeszcze w traktatach z 1859 i 1866 r. i konwencji z 1868 r. oraz dokonać zwrotu skarbów kultury wywożonych przez dwa ostatnie stulecia.

Włosi mieli otrzymać m.in. „sprzęty i naczynia srebrne Medyceuszów” z Toskanii oraz różne skarby wywiezione z Modeny, Palermo i Neapolu. Belgia, Polska i Czechosłowacja w art.195 „zostały dopuszczone do przedstawienia żądań zwrotu przedmiotów i dokumentów”. Belgia wystąpiła o swe dobra wywiezione w 1794 r., a w tym o tryptyk św. Ildefonsa z opactwa w Brukseli pędzla Petera Paula Rubensa, a Czechosłowacja w swych żądaniach cofnęła się aż do początków XVIII w. żądając zwrotu dokumentów i pamiątek historycznych oraz dzieł sztuki zabranych z zamku królewskiego w Pradze przez cesarzy Macieja, Ferdynanda II, Karola VI i Franciszka Józefa. Możliwości takie wynikały z faktu, że traktat z Saint-Germain-en-Laye nie przewidywał ograniczeń czasowych dla zgłaszania roszczeń.

          Natomiast jeszcze gorzej niż po traktacie wersalskim wyglądały nasze, już nie tyle pertraktacje, co roszczenia wobec Austrii, bo – w ogóle nie wyglądały. Fakt ten do dziś budzi zdziwienie komentatorów. Znawca zagadnień ochrony dóbr kultury prof. Stanisław E. Nahlik z Uniwersytetu Jagiellońskiego w publikacji z 1958 r. określił te roszczenia jako „najdziwniejszą pretensję Polski”. Aneks III do art. 196 zawierał żądanie zwrotu tylko jednej pozycji: „Przedmiot, zabrany z terytorjów, stanowiących część składową Polski, po pierwszym rozbiorze 1772 r.: Czara złota króla Władysława IV, No 1-114 w Muzeum Nadwornem w Wiedniu”.

          Realizację postanowień traktatów wersalskiego i z Saint-Germain-en-Laye można ocenić dosyć pozytywnie wyłącznie w zakresie zwrotu archiwaliów. Znaczącą część zasobów archiwalnych dotyczących ziem polskiego państwa odzyskano zarówno z Austrii, jak i Niemiec.

          Na marginesie można wspomnieć jeszcze o kolejnym traktacie – z Trianon, traktacie pokojowym między Węgrami a państwami Ententy, zawartym dnia 4 czerwca 1920 r. w pałacu Grand Trianon w Wersalu – którego postanowienia uzupełniają niejako regulowanie powojennych stosunków pomiędzy państwami.

          Mówimy o problemach natury restytucyjnej, ale przecież rozbiory Polski i czasy zaborów przyniosły szkody i straty nieodwracalne, i to ze strony wszystkich trzech mocarstw zaborczych. Jedno było – wyartykułowane w traktacie - nasze materialne roszczenie wobec Austrii, a to właśnie Austriacy zdewastowali Wawel. Po trzecim rozbiorze, podczas pierwszej austriackiej okupacji, w latach 1796-1809 przestały istnieć Sala Poselska i kasetonowy strop z „głowami wawelskimi”, jedyne w swym rodzaju dzieło sztuki polskiego renesansu. Usunięto niezniszczone głowy, z których sześć sprzedano, ale przynajmniej pozostały w Krakowie, część wywieziono do Puław i Wilna, natomiast większość ozdobiła rezydencję Habsburgów w Laxenburgu pod Wiedniem. Nieco później austriacki architekt, projektujący adaptację Wawelu do potrzeb austriackich koszar, zlikwidował strop i podzielił Salę Poselską na trzy mniejsze izby. Do dziś przetrwało zaledwie trzydzieści głów ze stu dziewięćdziesięciu czterech.

          Nie był z pewnością aktem rewindykacji dokonanej po uprzedniej grabieży powrót do Polski w 1921 r., na warszawski Zamek Królewski, płótna z 1866 r. 28-letniego wówczas Jana Matejki „Rejtan. Upadek Polski”. „Rejtan” wystawiony został i nagrodzony złotym medalem na paryskiej wystawie  w 1867 r. Całkowicie treściowo nieczytelny dla francuskiej publiczności, okazał się wystarczająco czytelny dla cesarza Franciszka Józefa, który zakupił obraz do swych zbiorów. Dzieło powróciło do Polski odkupione przez rząd polski.

          Paradoksalnie najbardziej skuteczny okazał się traktat zwany potocznie ryskim, opublikowany w Dzienniku Ustaw z 1921 r. Nr 49 jako „Traktat pokoju między Polską a Rosją i Ukrainą podpisany w Rydze dnia 18 marca 1921 roku”. Paradoksalnie, bo zawarty z całkowicie wrogim ideowo państwem, a najbardziej skuteczny, bo dzięki niemu udało się odzyskać stosunkowo największą ilość dóbr kultury wywiezionych na teren Rosji przez cały okres zaborów. W art. XI Rosja i Ukraina zobowiązały się bowiem do zwrotu przedmiotów wywiezionych z terytorium Rzeczypospolitej od 1 stycznia 1772 r. jako wszelkie trofea wojenne i zabranych od 1792 r. w walce o niepodległość przeciwko carskiej Rosji. Umowa regulowała w sposób szczegółowy zwrot i reewakuację wszelkich księgozbiorów, zbiorów archeologicznych, dzieł sztuki i zabytków, wszelkiego rodzaju archiwaliów i zbiorów archiwalnych oraz w ogóle zbiorów i przedmiotów o wartości historycznej, narodowej, artystycznej, archeologicznej, naukowej lub ogólnie kulturalnej. Niezaprzeczalne zasługi w nieustępliwych moskiewskich negocjacjach, prowadzonych w latach 1921-22, przypisywane są Antoniemu Olszewskiemu, wcześniej ministrowi przemysłu i handlu (1919-20), prezesowi Komisji Mieszanej Reewakuacyjnej i Komisji Mieszanej Specjalnej, powołanych na mocy art. XII, XIV i następnych cyt. traktatu.

Powróciły wówczas arrasy, płótna Canaletta, gabinet rycin Stanisława Augusta Poniatowskiego, części zbiorów archiwalnych i bibliotecznych. W 1922 r. powrócił do Warszawy na pomniku dłuta Bertela Thorvaldsena ks. Józef Poniatowski (ten odlew z kolei w 1944 r. został wysadzony w powietrze z rozkazu kata Warszawy Ericha von dem Bacha-Zelewskiego, ale to już inna historia).  Nie były to sukcesy pełne, sporo naszych żądań nie zostało uwzględnionych, ale przynajmniej część dzieł sztuki, książek i archiwaliów została odzyskana.

 

                                                                                             Marcin Brzeziński

 

Korzystałem z opracowań:

- Giaccone Ilaria, Wielkie Muzea, Gemäldgalerie, Berlin; Warszawa 2007;
- Kalicki Włodzimierz, Sztuka zagrabiona (6) i (7); Magazyn Gazety Wyborczej 1999;
- Kowalski Wojciech, Likwidacja skutków II wojny światowej w dziedzinie kultury; Warszawa 1994;
- Mencfel Michał, Kolekcja malarstwa Atanazego Raczyńskiego i plany stworzenia publicznej galerii w Poznaniu; w: Poznaj Raczyńskich, wydawnictwo pokonferencyjne, Poznań 2010;
- Misiąg-Bocheńska Anna, Głowy wawelskie; Warszawa 1953;
- Świeczyński Jan, Grabieżcy kultury i fałszerze sztuki; Warszawa 1986,
oraz z Dzienników Ustaw jak w tekście.